Prolog
Scena
I
Dom rodziny Mortem. Cała rodzina
siedzi w salonie swojej rezydencji na coniedzielnej uroczystej
kolacji. Wnętrze domu oświetlają tylko świece, panuje półmrok.
Lokaj Malo po podaniu dań gra na organach kościelnych pieśni
żałobne.
Głos z Nieba:
Jam jest Pan Bóg Twój, który Cię wywiódł z ziemi egipskiej z
domu niewoli.
Akt
I
Scena
I – Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.
Do pokoju Malitii wchodzi Clades.
Malitia:
Nie wiem co sądzić o wydarzeniach, które miały miejsce na
dzisiejszej kolacji, Drogi Bracie. Początkowo sądziłam, że to
tylko podłe głosy, które zwykłam już słyszeć wiele razy.
Skierowałam jednak swój wzrok na naszą matkę i w jej oczach
również zauważyłam niepokój…
Clades:
Nie możesz się tym przejmować, Malitio. Jesteś moją młodszą
siostrą, a to… to wszystko… się nam wydawało. Dobrze by było,
gdybyś przestała też bawić się już i przyznała, że to
nieprawda. Słyszysz takie głosy na co dzień ? Nie rozśmieszaj
mnie.
Malitia:
Nie musisz mi wierzyć.
Clades:
To tylko zabawy. Jesteś tylko dzieckiem. A to było przywidzeniem.
Jesteśmy przecież normalną rodziną. To, że nasz dom jest
urządzony w gotyckim stylu, ubieramy się na czarno, interesujemy
się czarną magią, a nasza ciocia Pestilentia ma ponad 123 lata i
nadal wygląda dobrze nie znaczy, że coś z nami nie tak.
Malitia wstaje i podchodzi do
metalowej skrzyni z zabawkami, wyciąga z niej krzyże, okultystyczne
tablice, nakłute szpilkami laleczki i księgę o czarnej magii.
Podchodzi do toaletki, bierze do ręki grzebień i zaczyna
rozczesywać swoje długie, czarne włosy. Poważnym tonem zaczyna
przemawiać do brata.
Malitia:
Oh, Cladesie! Mam tylko dziesięć lat, a czasem mam wrażenie, że
posiadam więcej rozumu, niż Ty.
Clades:
Dość ! Nigdy więcej nie będę już o tym rozmawiał. Lepiej
przejdę się po naszym ogrodzie. Już noc, pójdę popodziwiać
pełnię księżyca w naszym cmentarzu ogrodowym.
Malitia zamyśla się.
Prowadzi monolog wewnętrzny.
Malitia: Czy
te głosy kiedyś przestaną do mnie przemawiać ? Chciałabym być
wreszcie wolna. Osiągnąć spokój. Dość innych myśli w mojej
głowie. Chcę być sama.
Malitia mówi głośno
Malitia: Już
późno. Czas iść spać. Najpierw jednak pobawię się. Księgi
czują się samotne. Czuję to. I tak dawno nie grałam w tablice.
Może znajdę jeszcze czas na lalki. Mam czas do trzeciej. Prędzej i
tak nie będę w stanie zasnąć.
Malitia bawi się swoimi zabawkami,
następnie gasi świece i idzie spać. Budzi się tej nocy trzy razy
z powodu dziwnych odgłosów w domu. Jest niespokojna.
Scena
II -
Nie
będziesz brał imienia Pana Boga swego nadaremno.
Rodzinę Mortem niespodziewanie
odwiedza Babcia Meticulosa. Drzwi otwiera Lokaj Malo.
Lokaj Malo: Nikt
tu Babci nie zapraszał.
Babcia Meticulosa:
Boże Mój! Zawsze uwielbiałam Twoją gościnność. Dziwi mnie
fakt, że Lapis i Tentantia jeszcze Cię nie wyrzucili.
Lokaj Malo:
Państwo Mortem bardzo mnie cenią. Ciebie natomiast nikt tu nie
oczekiwał.
Nagle słychać trzask
roztrzaskującego się żyrandola. Ten spada z sufitu z ogromnym
trzaskiem, a na ziemi pojawia się Rączka (ożywiona
dłoń poruszającą się na palcach. Jest przyjacielem rodziny i nie
rozstaje się z Babcią.)
Lokaj Malo: Jej
tym bardziej! Belzebub, Czart, Szatan, Zło!
Babcia Meticulosa: Zło
nie jest takie straszne jak się wydaje. W złu zasiane jest ziarnko
dobra, a w dobrze znajduje się trochę zła. Odcienie szarości. I
takie tam. Chodź tu Rąsiu, nie psoć już tyle, na Boga! Biedny
Malo będzie miał tyle sprzątania. Ha, ha, ha! Gdzie Lapis i
Tentantia? Muszę z nimi pomówić.
Malo gotuje się ze
złości. Rączka dostrzegając jego zabójczy wzrok ucieka czym
prędzej do pokoju dzieci.
Lokaj Malo: W
gabinecie! Wynoście się, tyle sprzątania przede mną! Boże Mój!
Scena
III – Pamiętaj, abyś dzień święty święcił.
Do gabinetu wchodzi Babcia. Wita
swojego syna i synową z uśmiechem.
Lapis: Mamo!
Cóż za niespodziewana wizyta? Co Cię tu sprowadza?
Tentantia:
Witamy w naszych skromnych progach. Niestety Malo jeszcze nie
wysprzątał gabinetu, dlatego na biurku nie ma ani grama kurzu, a na
stoliku ani jednego papierka. Mam nadzieję, że wybaczy nam mama
takie nieporządek.
Babcia Meticulosa:
Oh, Kochani moi! Nie możecie się tak przejmować. To tylko ja,
Twoja stara matka, Lapisie. Gdzie moje ukochane wnuczęta? Rączka
chciała się z nimi przywitać. A teraz gdzieś zniknęła… Och,
ta szalona Rączka!
Tentantia: Jestem
pewna, że jest już w pokoju Malitii. A co mamę do nas sprowadza?
Może ma mama ochotę na coś do jedzenia? Coś do picia ? Zawołam
Malo. Malo! Malo!
Babcia Meticulosa:
Nie wołaj go, Kochana! Ma… dużo pracy. Mi wystarczą pajęcze
paluszki i trochę soku z cebuli, który tu macie. Mam do Was bardzo
poważną sprawę.
Lapis:
Coś się stało?
Babcia Meticulosa:
Hm… to bardziej pewna prośba. Nie wiem, czy wiecie, ale dokładnie
za trzy dni mija okrągła, bo setna już rocznica śmierci Twojej
babci, mój ukochany Lapisie. Jako, że należę do Stowarzyszenia
Inferno już od długiego czasu, zobowiązałam się do
przygotowywania różnych obrzędów… co pewien czas. Tak się
złożyło, że… można by rzec, teraz moja kolej. Sami wiecie, że
to bardzo ważna data. Matuleńka Dolorosa będzie bardzo szczęśliwa,
jeśli przygotujemy się wspólnie i będziemy świętować Noc
Zmarłych wraz z rocznicą jej śmierci. Bo jeszcze Wam nie
powiedziałam, że te dwa wydarzenia mają miejsce tego samego dnia.
Cóż za zbieg okoliczności! To niesamowite!
Tentantia:
Stowarzyszenie Inferno?
Babcia Meticulosa:
Tak. Stowarzyszenie. Czytamy dużo poezji i zaklęć. Trochę magii.
Spotykamy się w naszych domach. Mamy swoje zasady. Głosimy myśli
naszego stowarzyszenia innym ludziom, nawracamy ich. To bardzo
ciekawe przedsięwzięcie.
Tentantia:
Myślę, że obchody Nocy Zmarłych i rocznica śmierci Babci
Dolorosy to coś w czym cała nasza rodzina powinna uczestniczyć.
Przygotuję na to Malitię… ona jest taka delikatna, może się
wystraszyć. Clades to już prawie mężczyzna, myślę, że będzie
chciał świętować ten dzień. Zwołajmy całą naszą rodzinę.
Malo także powinien w tym uczestniczyć. Jest jak rodzina!
Lapis:
Dobrze. Niech będzie. Niech się stanie. Trzy dni na przygotowania.
Zaczynajmy więc już teraz.
Babcia rozpoczęła pisanie listów
i wysyłanie nietoperzy pocztowych, Lapis i Tentantia powiadomili
bliższych członków ich rodziny. Mortemowie w ciągu trzech dni
zaplanowali i przygotowali wszystkie potrzebne sprawy do obrzędu
Nocy Zmarłych i rocznicy śmierci Babci Dolorosy.
Scena
IV – Czcij ojca swego i matkę swoją.
Pod rezydencją Mortemów zebrała
się prawie cała rodzina i kilku przyjaciół. Wybierają się na
cmentarz. Tam wybija północ. Rozpoczyna się obrzęd.
Chór:
Cisza wszędzie, mrok przybędzie,
Cóż to będzie? Cóż to będzie?
Cóż to będzie? Cóż to będzie?
Babcia Meticulosa:
Zgromadziliśmy się tutaj, na cmentarzu, by
świętować razem z naszymi zmarłymi przyjaciółmi, rodziną.
Czcijmy ich pamięć! Stańmy tu, w centralnym punkcie cmentarza,
zgaśmy wszystkie świecie, by skupić całą swą energię na tych
zmarłych duszyczkach.
Chór:
Cisza wszędzie, mrok przybędzie,
Cóż to będzie? Cóż to
będzie?
Babcia Meticulosa:
Drogie duchy, drodzy zmarli! Dusze, duszki,
duszyczki! Przybądźcie tu, by z nami świętować! Oto obchodzimy
Noc Zmarłych! Mamy dla Was jedzenie, mamy dla Was napoje.
Przybądźcie, by z nami świętować!
Chór:
Cisza wszędzie, mrok przybędzie,
Cóż to będzie? Cóż to
będzie?
Babcia Meticulosa:
Kochana Tentantio, podaj mi świecę. Musimy ją zapalić, by
wszystkie zmarłe dusze zobaczyły nasze światło, naszą
gościnność! Nasze ciepło!
Tentantia podaje świecę i odsłania
czarny welon z twarzy. Jest pełna skupienia.
Babcia Meticulosa:
Naprzód, duchy! Naprzód! Przyzywamy! Błagamy!
Chór:
Proście, mówcie, czego chcecie,
Skończy się łaknienie w waszym świecie!
Skończy się łaknienie w waszym świecie!
Babcia Meticulosa:
Patrzcie! Patrzcie! Jaka bladziutka twarzyczka! Dziewczynka, to mała
dziewczynka!
Duch dziewczynki: Mary
okropne! Cierpienie! Zło! Chcemy spokoju! Dość! Szubrawstwo!
Śmierć! Morte! Malitia! Wynoście się, wynoście!
Duch biegnie w kierunku chóru i
rozmywa się tuż przed ich twarzami. Na cmentarzu zaczyna spadać
temperatura.
Chór:
Proście, mówcie, czego chcecie,
Skończy się łaknienie w waszym świecie!
Skończy się łaknienie w waszym świecie!
Rodzina Mortemów:
Malitia?!
Malitia: Dlaczego
ja?
Babcia Meticulosa:
Och! Nie przejmuj się, kchanieńka. Czasami można spotkać tu nie
tylko spokojne dusze… Ale co to?! Kto to?! Czy to… och! Och tak!
Matuleńka Dolorosa! Matulu! Mamo...!
Duch Dolorosy: Witaj,
Córeczko. Tęskno mi za Tobą. Ale moja miłość nie pozwala na to,
żebyś trafiła w to miejsce spoczynku, gdzie ja jestem… Idźcie
już! Nie zaburzajcie spokoju dusz zmarłych! To źle się dla was
skończy! Malitia, mort!
Scena
V – Nie zabijaj.
Duch Dolorosy znika, na cmentarzu
słychać głosy, które stają się coraz głośniejsze, wieje
wiatr. Większość rodziny Mortem wychodzi ze spokojem z cmentarza.
Zostają: Babcia Meticulosa, Tentantia, Lapis, Rączka, Clades,
Malitia i Lokaj Malo.
Tentantia: Myślę,
że możemy iść już do domu.
Lapis:
Niech tak b…
Malitia w tym momencie wyciąga zza
drzewa szubienicę, którą wcześniej tam ukryła, zakłada sznur na
szyję ojca i zabija go w ten sposób. Rodzina patrzy się w szoku na
to, co się dzieje i dopiero po chwili otrząsa się z transu.
Babcia Meticulosa:
A jednak duchy się nie mylą…
Akt
II
Scena
I – Nie cudzołóż.
Minęły trzy dni. W sypialni
państwa Mortem znajduje się Tentantia. Wdowa siedzi na łóżku i
rozmyśla nad wydarzeniami mającymi miejsce na cmentarzu.
Głos z Nieba: Jam
jest Pan Bóg Twój, który Cię wywiódł z
ziemi egipskiej z domu niewoli.
Tentantia: A
może naprawdę jesteśmy przeklęci? Czym różnimy się od innych
rodzin? Dlaczego słyszę ten głos? Cóż znaczą te słowa? Co z
Malitią...?Tyle pytań i brak odpowiedzi… Jak ratować moją
rodzinę? Moja córka… moja ukochana, mała córeczka… Czy ona
też to słyszy? Co oznaczają owe słowa? Jak pomóc mojej rodzinie?
Chciałabym znaleźć sposób… Muszę porozmawiać z Babcią
Meticulosą, może stowarzyszenie do którego uczęszcza jakoś mi
pomoże… Lapis… ach! Mój biedny, mój ukochany! Tyle lat, tak
bardzo go kochałam… Co teraz? Co z Malitią… Vanitas
vanitatum et omnia vanitas!
Tentantia wychodzi z pokoju. Nagle
znajduje się na cmentarzu, nie pamięta momentu w którym szła na
miejsce. Jest ciemno, około północy. Jest sama, stoi nad grobem
męża. Nagle słyszy cichy głos. Z każdym momentem jest on
wyraźniejszy.
Duch Lapisa: Śmierć…
Śmierć i strach…
Śmierć, strach i
kuszenie…
Słodkie kuszenie…
Tentantia: Lapis!
Lapisie! To Ty! Jak żywy… Mój kochany, jak żywy, jego duszyczka
taka blada… Och, Kochany!
Duch Lapisa: Już
niedługo zapomnisz o mnie i moim duchu, nie płacz więc. Ratuj
Malitię. Cierpię katusze… Ale jest tu Ewa.
Tentantia:
Ewa?! TA Ewa?!
Duch Lapisa:
Nie złość się. Młode lata już dawno zatrzymały mój umysł.
Nie czuj żalu. Żyj. Żyj! Bo nie ma wybawienia dla naszej rodziny.
Żyj na ziemi, po śmierci nie będzie już żadnego ratunku ani
pomocy.
Tentantia: Tyle
pytań, tak mało odpowiedzi…
Scena
II – Nie kradnij.
Tentantia wraca do domu. Otwiera jej
Malo. Jest nieco zdenerwowany.
Lokaj Malo: Pani
już w domu? A ja jeszcze nie zdążyłem uprzątnąć kuchni.
Żadnych okruszków…
Tentantia:
Tak, musiałam… coś załatwić. Gdzie Clades? Chcę z nim
porozmawiać. Wyślij nietoperza Babci Meticulosie. Z nią także
muszę pomówić.
Lokaj Malo:
Poza domem… Babcia… ach… No dobrze, załatwię to.
Tentantia:
A gdzie Malitia?
Lokaj Malo:
W pokoju, jak zawsze.
Tentantia:
Och, chciałam zapytać, gdzie Lapis… Biedny… Ukochany mój… On
teraz spędza czas po Drugiej Stronie… Jest tam Ewa… Ta Ewa,
którą kiedyś darzył uczuciem… Biada mi! Biada mojemu losowi!
Muszę ratować to… wszystko.
Do domu wraca Clades.
Lokaj Malo: Mama
Cię szukała! Odwiedź jej sypialnię, pewnie znów płacze po
śmierci ojca. Porozmawiaj z nią, pociesz. Gdzie się włóczysz?!
Teraz Ty jesteś głową rodziny! Dlaczego odcinasz się od
wszystkich?
Clades:
Nie Twoja sprawa.
Clades zastaje matkę w sypialni.
Jest roztrzęsiona. Przebrała się w swoją suknię ślubną (długa
i czarna z kilkumetrowym welonem), trzyma nóż w ręce.
Clades: Mamo!
Co się dzieje? Czemu płaczesz?!
Tentantia:
Nie wiem jak ratować rodzinę, nie wiem co robić. Nawet nie wiem
jak porozmawiać z moją córeczką…
Clades wyciąga z płaszcza krzyż.
Tentantia: Co
to jest?! Wynoś się! Wynocha! Zabieraj to i wychodź, natychmiast!
Nie chcę Cię widzieć!
Clades:
Ale mamo… byłem w takim budynku… Ten znak widniał na jego
czubku. Coś podpowiedziało mi, że mam tam iść. Wziąłem to i
postanowiłem przynieść tutaj.
Tentantia:
Weź to! Wyjdź natychmiast i nie pokazuj mi się na oczy!
Clades: Chciałem
odnieść go na miejsce, ale czuję, że tu go potrzeba. Już pójdę,
mamo.
Scena
III - Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.
Clades udał się prosto do pokoju
Malitii. W drodze z jej sypialni rozmyślał o wydarzeniach, które
miały miejsce.
Clades: Moja
rodzina potrzebuje opiekuna. Coś, a może Ktoś podpowiada mi, że
powinienem odnaleźć to, co właściwie. Tu nic nie jest właściwie.
Moja matka… Moja biedna matka… Malitia… Babcia… Przeklęci!
Przeklęci! Nie odnajdą nadziei w krzyżu… Krzyż! Tak, tak
właśnie się to nazywa! Już przypomniałem sobie… A może znów
ta sama dziwna Moc mi podpowiedziała? Spróbuję porozmawiać z
Malitią… Może coś zdziałam. To moja siostra. Moja młodsza
siostra, która zgubiła się na swojej drodze…
Clades wchodzi do pokoju siostry. Ta
jak zwykle siedzi przy skrzyni z zabawkami. Z jej ust słychać
oszczerstwa w stronę ojca, który zginął z jej rąk.
Malitia: Łajdak!
Drań!
Gnida!
Hulaka!
Kanalia!
Łotr!
Nędzna kreatura!
Nikczemnik!
Szubrawiec!
Szuja!
On i Jego niegodziwe,
KAMIENNE serce!
Niegodny Naszego nazwiska!
Clades:
Malitio! Malitio! Uspokój się! Ukochana siostro! Malitio,
Malitio...!
Dziewczynka, która wpadła w trans
zaczyna się trząść i pada na ziemię tak, jakby zemdlała.
Przerażony Clades sprawdza jej funkcje życiowe i uznawszy, że
żyje, kładzie siostrę do łóżka i otula kołdrą. Wychodzi z
pokoju pełen przerażenia.
Scena
IV - Nie pożądaj żony bliźniego swego.
Salon. Tentantia siedzi na sofie i
myśli o krzyżu, który dał jej syn. Do salonu wchodzi Malo.
Lokaj Malo: O,
Pani Mortem! Czy coś podać? W czymś pomóc? Dla pani wszystko,
och… Droga Pani…
Tentantia: Mam
pytanie… Czy wysłałeś nietoperza do Babci Meticulosy z prośbą
o jej natychmiastowy przyjazd tutaj? Musi mi pomóc w tak wielu
sprawach…
Nieco zawiedziony Malo
odpowiada
Lokaj Malo: Ach…
o to chodzi… Tak, tak. Pani Meticulosa odpowiedziała listem. Mam
go tutaj, już dam pani przeczytać.
Wyciąga list i podaje Tentantii.
Tentantia: Usiądź
sobie, Malo. Potowarzysz mi. Mam dość samotności.
„Droga Tentantio,
Wiem, że nie dzieje
się dobrze w naszej rodzinie. Śmierć mojego najukochańszego
synka… bardzo ją przeżywam. Musisz wiedzieć, że ciężko mi
będzie powrócić choć na chwilę do Waszego domu, bo czuję w nim
obecność Lapisa, a do tego wszystkiego zginął z rąk swojej
własnej córki. Nie wiedziałam dlaczego Malitia posunęła się do
tego czynu, jednak starałam się znaleźć odpowiedź na to pytanie.
Musisz wiedzieć, że
bardzo mnie ono dręczy.
Niedawno zostałam
Przewodniczącą Stowarzyszenia Inferno, do którego należę już
jakiś czas… Była to bardzo ważna chwila dla mnie.
Zmotywowała mnie to do
znalezienia odpowiedzi na dręczące mnie pytania. Szukałam bardzo
długo, ale już wiem co robić. Już niedługo przybędę do Waszego
domu i sprawię, że nasza rodzina odnajdzie spokój. Tymczasem
musisz być cierpliwa.
Ucałuj ode mnie Malo.
Choć żywię do niego niechęć, chciałabym, by choć trochę mnie
polubił. W końcu traktujemy go jak rodzinę.
Meticulosa”
Tentantia odkłada list i całuje w
policzek Malo, zgodnie z prośbą babci. Ten odczytuje owy gest jako
wyraz sympatii Tentantii do jego osoby.
Lokaj Malo: Tentantio!
Musisz wiedzieć, że ja także uważam Cię za kogoś bardzo
ważnego. Od zawsze mi się podobałaś. Teraz, gdy Lapis już nie
żyje widzę, że Ty także tak sądzisz. Możemy stworzyć wspaniałą
rodzinę, możemy być razem! I tak mieszkamy wspólnie… A ten
pocałunek… Dziękuję, wiedziałem od zawsze, że Ty też coś do
mnie czujesz.
Tentantia: Co?!
Lokaj Malo: Tak,
wiem. Ja też jestem w szoku. Ale jak widzisz, teraz możemy być
szczęśliwi!
Tentantia: Ale…
Malo! Ja NIC takiego nie powiedziałam… Co Ty w ogóle sobie
wyobra…
Malo, nie zwracając uwagi na
ostatnie zdanie Tentantii i nie wiedząc tak naprawdę co kobieta
czuje, przerywa jej i zaczyna ją całować. Kobieta się wyrywa, on
jednak nie przerywa. Gdy Tentantii udaje się odepchnąć Lokaja, do
salonu wchodzi przerażony Clades. Nie domyśla się co właśnie
działo się w salonie.
Clades: Mamo!
Musisz natychmiast iść do pokoju Malitii. Nie wiem o co chodzi, ale
wpadła w jakiś trans. Nie potrafię tego wytłumaczyć, musimy tam
iść, szybko!
Nagle słychać pukanie i trzaskanie
do drzwi. Malo je otwiera. Przed progiem domu stoi babcia Meticulosa.
Jest przerażona.
Babcia Meticulosa:
Musimy zgładzić Malitię.
Scena
V – Ani żadnej rzeczy, która jego jest.
Tentantia: Co
to za pomysł?! Czy mama zwariowała?! Nie. NIE! Nie zgadzam się. To
moje dziecko. To moja córka. Jedyna, ukochana. Nie pozwolę!
Babcia Meticulosa: Ależ
Kochanieńka, wiem, na początku myślałam dokładnie jak Ty.
Znalazłam jednak sposób w jaki uratować naszą rodzinę od
przekleństwa. Mój syn już stał się ofiarą, nie chcę stracić
nikogo więcej. Podróżowałam długo w ostatnim czasie, a
członkinie Stowarzyszenia Inferno pokierowały mnie, gdzie mam
szukać odpowiedzi i sposobu na wybawienie. Trafiłam do Wyroczni
Delfickiej. Tam Kapłanka przepowiedziała i wytłumaczyła mi
niesamowicie wiele spraw, których dotąd nie pojmowałam. Musisz
wiedzieć, że Malitia nie jest zwykłym dzieckiem. Kapłanka
widziała jedynie mrok, gdy o niej myślała. Jedynym sposobem na
odnalezienie spokoju jest… śmierć. Jej śmierć. Dokonana z rąk
kogoś z nas, a najlepiej trzech najbliżej spokrewnionych osób. To
dziecko jest przekleństwem, musimy dać temu kres.
Najbliższymi osobami dla niej jesteśmy teraz my i Clades. To musi się dokonać. Jak najprędzej. Jak najszybciej.
Najbliższymi osobami dla niej jesteśmy teraz my i Clades. To musi się dokonać. Jak najprędzej. Jak najszybciej.
Tentantia: Jeśli
to wszystko jest prawdą… To… to mój najukochańszy mąż, który
sam po śmierci powiedział mi, że jest z kimś innym po Drugiej
Stronie, że nie czeka na mnie… to oznacza, że nigdy nie zaznam
szczęścia… Zawsze będą spotykały nas nieszczęścia… Źródłem
wszystkich plag jest… moja córka?!
Babcia Meticulosa:
Wiem, że Ci ciężko, Kochanieńka. Jednak
nie ma innego sposobu. Nie ma.
Clades: To
wszystko brednie! Nie zgadzam się! Krzyż! Tylko w nim nadzieja! Nie
będę w tym uczestniczył, dość! Krzyż!
Clades wybiega z rezydencji z
krzyżem w dłoni.
Tentantia: Cladesie
! Cladesie !
Co teraz… Nie mamy
trzeciej osoby…
Babcia Meticulosa: Jak
to nie mamy? Malo, szykuj się. Ja już pójdę na górę do pokoju
Malitii. Mam wszystkie potrzebne zioła, narzędzia i Księgę
Zaklęć. Przygotuję wszystko i Was zawołam. Malitia teraz śpi,
jest w transie. Nie wstanie dopóki nie zaczniemy obrzędu.
Lokaj Malo: No
dobrze… Wchodzę w to.
Babcia idzie na górę. Tentantia i
Malo zostają sami na dole.
Tentantia: Teraz
posłuchaj mnie uważnie, bo nie będę powtarzać. NIGDY więcej
takich sytuacji. Moje serce należy do Lapisa już na zawsze. Nawet
jeśli on znajduje pocieszenie w kimś innym. Nigdy nikogo więcej
nie pokocham. Ostrzegam Cię, jeśli jeszcze kiedykolwiek uczynisz
coś w tym kierunku to… pożałujesz tego. A my już nigdy się nie
spotkamy. Zadbam o to. Rozumiesz?
Lokaj Malo: Tak,
wybacz. O, Pani, dostosuję się do wszystkiego. Mam jednak pytanie
dotyczące Pani syna… Co
to było? Ten przedmiot w jego ręce…
Tentantia: Krzyż,
o ile dobrze pamiętam nazwę. Clades nie wytrzymuje napięcia
panującego ostatnimi czasy między wszystkimi i znajduje spokoju w
zabobonach. Nie przejmuj się tym, Malo.
Lokaj Malo: Chciałbym
dotknąć ten krzyż… Był taki piękny… Mogę go zabrać?
Tentantia:
To nawet wskazane. Nie chcę, by Clades trzymał takie rzeczy. Teraz
już chodź na górę, musimy dokonać obrzędu.
Malo i Tentantia idą na górę. Już
na korytarzu czuć woń palonych ziół, orientalne zapachy
wypełniają całe piętro. Unosi się też wszędzie dym. Wchodzą
do pokoju Malitii, a tam Babcia Meticulosa szepcze modlitwy w
nieznanym języku nad łóżkiem dziewczynki, która spokojnie śpi.
Babcia wyjęła też wszystkie „zabawki” z pudła dziewczynki i
przygotowała do podpalenia. Rozpoczyna się obrzęd.
Babcia Meticulosa:
Tristitia implevit domum Domini,
desperatio autem est in
omni loco,
mors, et luctus, malae
tenebrae,
flere nos,
Egredere tu, et
animarum,
Illi, nempe mali
spiritus in domum,
Pueri, ut videtur,
tranquillitas,
maxima mala,
Occidit, occidit,
occides,
Mortem, ad mortem, ad
mortem!
Finis.
Babcia powtarza te słowa jak
mantrę. Tymczasem Malo szeptem zwraca się do Tentantii:
Lokaj Malo: Co
oznaczają te słowa?
Tentatnia: To
stara magiczna modlitwa. Nieco zmodyfikowana. Jej sens jest mniej
więcej taki:
„Smutek napełnił
dom,
Rozpacz jest wszędzie,
Śmierć i żałoba,
złe cienie,
Płaczemy,
Wynoście się, o,
duchy,
Złe duchy tego domu,
To dziecko pozornie
spokojne,
Największym złem.
Zabiła, zabija,
zabije,
Śmierć, na śmierć,
na śmierć!
To koniec.
Babcia Tentantia:
Podajcie swoje dłonie!
Tentantia i Malo podają ręce
Babci. Ta przecina je nożem i zbiera wyciekającą krew do jednego
naczynia. Dodaje wcześniej spalone zioła i polewa tą miksturą
rzeczy wyjęte ze skrzyni Malitii, a także samą dziewczynkę.
Podpala wszystko.
Babcia Tentantia: Teraz
Malitia powinna się obudzić i zacząć krzyczeć. Musimy trzymać
się za ręce, nie możemy ich puścić.
Rozpoczyna się burza. Pioruny
uderzają bardzo blisko rezydencji Mortemów. Mocny wiatr i padający
grad niszczą okna domu. Wybijają szyby. W pokoju nagle podnosi się
wiele przedmiotów, zaczynają lewitować, uderzać o ściany.
Członkom rodziny ciężko utrzymać się na nogach.
Tentantia: Co
się dzieje?!
Babcia Meticulosa: Coś
nie tak! Coś się nie udało! Nie tak powinno się dziać! To
zapewne przez krew Malo! Nie jest z nami spokrewniony! To na nic, nie
uda się!
Budzi się Malitia. Wykrzykuje jedno
zdanie.
Malitia: Wasza
jedyna szansa na odkupienie została złamana. Spotkamy się po
Drugiej Stronie.
Akt
III
Scena
I – Raj
Clades: Jest
tak lekko.
Tak swobodnie.
Tak inaczej.
Bez zmartwień.
Bez mroku.
Błogo.
Bóg: Cladesie…
Clades: Ten
głos… Taki znajomy…
Bóg: To
Ja, Cladesie. Uwierzyłeś. To Twoja nagroda. Zbawienie. Szczęśliwa
wieczność.
Scena
II – Czyściec
Po najniższej trasie góry
czyśćcowej idzie Lapis.
Lapis: Czy
odkupię kiedyś swoje winy..? Wiem, że tylko jedna dusza z mojej
rodziny jest odkupiona. Czy znajdę kiedyś takie szczęście i do
niej dołączę ? Czy Ewa również tam się znajdzie? Co złego jest
w kochaniu nieprzeklętej, lecz nieco zbłądzonej duszy ? Dostałem
szansę. Jedyną. Nie zmarnuje jej, o Boski.
Scena
III – Piekło
Do Bramy Piekieł podchodzą:
Tentantia, Malo i Meticulosa. Nad bramą widnieje napis: „Lasciate
ogni speranza, voi ch'entrate - Porzućcie wszelką nadzieję, wy,
którzy wchodzicie.”
Każdy jednak idzie w innym
kierunku.Malo widzi kolejną bramę z napisem
KRĄG II.
Lokaj Malo: A
więc to tutaj.
Do Kręgu wpuszcza go Minos, który
strzeże bramy. Jest tam bardzo wietrznie. Malo w oddali widzi
Kleopatrę i Achillesa. Spotyka też Tristana.
Lokaj Malo: Jak się
stąd wydostać?
Tristan: Porzuć
wszelką nadzieję.
Scena
IV – Piekło
Tentantia i Babcia Meticulosa
znadują się w końcu pod odpowiednią bramą. Widnieje na niej
napis: KRĄG VII. Kobiety udają się tam. Wokół słychać jęki i
płacz, krzyki. Płynie tam rzeka pełna krwi, latają harpie, a
także ciągle pada ognisty deszcz.
Babcia Meticulosa:
Przeklęci już na zawsze…
Tentantia: Jak
cofnąć czas? Jak naprawić swoje błędy?
Babcia Meticulosa:
Tam ktoś stoi, zapytajmy, może udzieli nam rady…
Dionizos:
Czego?!
Tentantia:
Jak się stąd wydostać..?
Dionizos:
Porzućcie wszelką nadzieję.
Scena
V – Piekło
Malitia dociera do ostatniego z
Kręgów Piekła. Skacze do Studni. Gdy znajduje się już na Dnie
Piekła, widzi Lodowe Jezioro w którym znajdują się ludzie. Nie
przejmuje się jednak ich cierpieniem. Obchodzi jezioro dookoła, by
dostać się do ostatniego z korytarzy Piekła. Milczy.
Dociera na miejsce. Dostrzega dwa
trony. Na jednym z nich siedzi Lucyfer. Siada na sąsiedni.
Malitia: Witaj,
Bracie.
Lucyfer: Dobrze
Cię widzieć, Malitio. To była długa podróż. Jak się
zakończyła?
Malitia: Straceni,
potępieni. Już nie ma dla nich nadziei.