niedziela, 15 czerwca 2014

DEKALOG



Prolog

Scena I

Dom rodziny Mortem. Cała rodzina siedzi w salonie swojej rezydencji na coniedzielnej uroczystej kolacji. Wnętrze domu oświetlają tylko świece, panuje półmrok. Lokaj Malo po podaniu dań gra na organach kościelnych pieśni żałobne.
Głos z Nieba: Jam jest Pan Bóg Twój, który Cię wywiódł z ziemi egipskiej z domu niewoli.


Akt I
Scena I – Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.

Do pokoju Malitii wchodzi Clades.

Malitia: Nie wiem co sądzić o wydarzeniach, które miały miejsce na dzisiejszej kolacji, Drogi Bracie. Początkowo sądziłam, że to tylko podłe głosy, które zwykłam już słyszeć wiele razy. Skierowałam jednak swój wzrok na naszą matkę i w jej oczach również zauważyłam niepokój…

Clades: Nie możesz się tym przejmować, Malitio. Jesteś moją młodszą siostrą, a to… to wszystko… się nam wydawało. Dobrze by było, gdybyś przestała też bawić się już i przyznała, że to nieprawda. Słyszysz takie głosy na co dzień ? Nie rozśmieszaj mnie.

Malitia: Nie musisz mi wierzyć.

Clades: To tylko zabawy. Jesteś tylko dzieckiem. A to było przywidzeniem. Jesteśmy przecież normalną rodziną. To, że nasz dom jest urządzony w gotyckim stylu, ubieramy się na czarno, interesujemy się czarną magią, a nasza ciocia Pestilentia ma ponad 123 lata i nadal wygląda dobrze nie znaczy, że coś z nami nie tak.

Malitia wstaje i podchodzi do metalowej skrzyni z zabawkami, wyciąga z niej krzyże, okultystyczne tablice, nakłute szpilkami laleczki i księgę o czarnej magii. Podchodzi do toaletki, bierze do ręki grzebień i zaczyna rozczesywać swoje długie, czarne włosy. Poważnym tonem zaczyna przemawiać do brata.

Malitia: Oh, Cladesie! Mam tylko dziesięć lat, a czasem mam wrażenie, że posiadam więcej rozumu, niż Ty.

Clades: Dość ! Nigdy więcej nie będę już o tym rozmawiał. Lepiej przejdę się po naszym ogrodzie. Już noc, pójdę popodziwiać pełnię księżyca w naszym cmentarzu ogrodowym.

Malitia zamyśla się. Prowadzi monolog wewnętrzny.

Malitia: Czy te głosy kiedyś przestaną do mnie przemawiać ? Chciałabym być wreszcie wolna. Osiągnąć spokój. Dość innych myśli w mojej głowie. Chcę być sama.

Malitia mówi głośno

Malitia: Już późno. Czas iść spać. Najpierw jednak pobawię się. Księgi czują się samotne. Czuję to. I tak dawno nie grałam w tablice. Może znajdę jeszcze czas na lalki. Mam czas do trzeciej. Prędzej i tak nie będę w stanie zasnąć.

Malitia bawi się swoimi zabawkami, następnie gasi świece i idzie spać. Budzi się tej nocy trzy razy z powodu dziwnych odgłosów w domu. Jest niespokojna.


Scena II - Nie będziesz brał imienia Pana Boga swego nadaremno.

Rodzinę Mortem niespodziewanie odwiedza Babcia Meticulosa. Drzwi otwiera Lokaj Malo.

Lokaj Malo: Nikt tu Babci nie zapraszał.

Babcia Meticulosa: Boże Mój! Zawsze uwielbiałam Twoją gościnność. Dziwi mnie fakt, że Lapis i Tentantia jeszcze Cię nie wyrzucili.

Lokaj Malo: Państwo Mortem bardzo mnie cenią. Ciebie natomiast nikt tu nie oczekiwał.

Nagle słychać trzask roztrzaskującego się żyrandola. Ten spada z sufitu z ogromnym trzaskiem, a na ziemi pojawia się Rączka (ożywiona dłoń poruszającą się na palcach. Jest przyjacielem rodziny i nie rozstaje się z Babcią.)

Lokaj Malo: Jej tym bardziej! Belzebub, Czart, Szatan, Zło!

Babcia Meticulosa: Zło nie jest takie straszne jak się wydaje. W złu zasiane jest ziarnko dobra, a w dobrze znajduje się trochę zła. Odcienie szarości. I takie tam. Chodź tu Rąsiu, nie psoć już tyle, na Boga! Biedny Malo będzie miał tyle sprzątania. Ha, ha, ha! Gdzie Lapis i Tentantia? Muszę z nimi pomówić.

Malo gotuje się ze złości. Rączka dostrzegając jego zabójczy wzrok ucieka czym prędzej do pokoju dzieci.

Lokaj Malo: W gabinecie! Wynoście się, tyle sprzątania przede mną! Boże Mój!



Scena III – Pamiętaj, abyś dzień święty święcił.

Do gabinetu wchodzi Babcia. Wita swojego syna i synową z uśmiechem.

Lapis: Mamo! Cóż za niespodziewana wizyta? Co Cię tu sprowadza?

Tentantia: Witamy w naszych skromnych progach. Niestety Malo jeszcze nie wysprzątał gabinetu, dlatego na biurku nie ma ani grama kurzu, a na stoliku ani jednego papierka. Mam nadzieję, że wybaczy nam mama takie nieporządek.

Babcia Meticulosa: Oh, Kochani moi! Nie możecie się tak przejmować. To tylko ja, Twoja stara matka, Lapisie. Gdzie moje ukochane wnuczęta? Rączka chciała się z nimi przywitać. A teraz gdzieś zniknęła… Och, ta szalona Rączka!

Tentantia: Jestem pewna, że jest już w pokoju Malitii. A co mamę do nas sprowadza? Może ma mama ochotę na coś do jedzenia? Coś do picia ? Zawołam Malo. Malo! Malo!

Babcia Meticulosa: Nie wołaj go, Kochana! Ma… dużo pracy. Mi wystarczą pajęcze paluszki i trochę soku z cebuli, który tu macie. Mam do Was bardzo poważną sprawę.

Lapis: Coś się stało?

Babcia Meticulosa: Hm… to bardziej pewna prośba. Nie wiem, czy wiecie, ale dokładnie za trzy dni mija okrągła, bo setna już rocznica śmierci Twojej babci, mój ukochany Lapisie. Jako, że należę do Stowarzyszenia Inferno już od długiego czasu, zobowiązałam się do przygotowywania różnych obrzędów… co pewien czas. Tak się złożyło, że… można by rzec, teraz moja kolej. Sami wiecie, że to bardzo ważna data. Matuleńka Dolorosa będzie bardzo szczęśliwa, jeśli przygotujemy się wspólnie i będziemy świętować Noc Zmarłych wraz z rocznicą jej śmierci. Bo jeszcze Wam nie powiedziałam, że te dwa wydarzenia mają miejsce tego samego dnia. Cóż za zbieg okoliczności! To niesamowite!

Tentantia: Stowarzyszenie Inferno?

Babcia Meticulosa: Tak. Stowarzyszenie. Czytamy dużo poezji i zaklęć. Trochę magii. Spotykamy się w naszych domach. Mamy swoje zasady. Głosimy myśli naszego stowarzyszenia innym ludziom, nawracamy ich. To bardzo ciekawe przedsięwzięcie.

Tentantia: Myślę, że obchody Nocy Zmarłych i rocznica śmierci Babci Dolorosy to coś w czym cała nasza rodzina powinna uczestniczyć. Przygotuję na to Malitię… ona jest taka delikatna, może się wystraszyć. Clades to już prawie mężczyzna, myślę, że będzie chciał świętować ten dzień. Zwołajmy całą naszą rodzinę. Malo także powinien w tym uczestniczyć. Jest jak rodzina!

Lapis: Dobrze. Niech będzie. Niech się stanie. Trzy dni na przygotowania. Zaczynajmy więc już teraz.

Babcia rozpoczęła pisanie listów i wysyłanie nietoperzy pocztowych, Lapis i Tentantia powiadomili bliższych członków ich rodziny. Mortemowie w ciągu trzech dni zaplanowali i przygotowali wszystkie potrzebne sprawy do obrzędu Nocy Zmarłych i rocznicy śmierci Babci Dolorosy.



Scena IV – Czcij ojca swego i matkę swoją.

Pod rezydencją Mortemów zebrała się prawie cała rodzina i kilku przyjaciół. Wybierają się na cmentarz. Tam wybija północ. Rozpoczyna się obrzęd.

Chór: Cisza wszędzie, mrok przybędzie,
Cóż to będzie? Cóż to będzie?

Babcia Meticulosa: Zgromadziliśmy się tutaj, na cmentarzu, by świętować razem z naszymi zmarłymi przyjaciółmi, rodziną. Czcijmy ich pamięć! Stańmy tu, w centralnym punkcie cmentarza, zgaśmy wszystkie świecie, by skupić całą swą energię na tych zmarłych duszyczkach.

Chór: Cisza wszędzie, mrok przybędzie,
Cóż to będzie? Cóż to będzie?

Babcia Meticulosa: Drogie duchy, drodzy zmarli! Dusze, duszki, duszyczki! Przybądźcie tu, by z nami świętować! Oto obchodzimy Noc Zmarłych! Mamy dla Was jedzenie, mamy dla Was napoje. Przybądźcie, by z nami świętować!

Chór: Cisza wszędzie, mrok przybędzie,
Cóż to będzie? Cóż to będzie?

Babcia Meticulosa: Kochana Tentantio, podaj mi świecę. Musimy ją zapalić, by wszystkie zmarłe dusze zobaczyły nasze światło, naszą gościnność! Nasze ciepło!

Tentantia podaje świecę i odsłania czarny welon z twarzy. Jest pełna skupienia.

Babcia Meticulosa: Naprzód, duchy! Naprzód! Przyzywamy! Błagamy!

Chór: Proście, mówcie, czego chcecie,
S
kończy się łaknienie w waszym świecie!

Babcia Meticulosa: Patrzcie! Patrzcie! Jaka bladziutka twarzyczka! Dziewczynka, to mała dziewczynka!

Duch dziewczynki: Mary okropne! Cierpienie! Zło! Chcemy spokoju! Dość! Szubrawstwo! Śmierć! Morte! Malitia! Wynoście się, wynoście!

Duch biegnie w kierunku chóru i rozmywa się tuż przed ich twarzami. Na cmentarzu zaczyna spadać temperatura.

Chór: Proście, mówcie, czego chcecie,
S
kończy się łaknienie w waszym świecie!

Rodzina Mortemów: Malitia?!

Malitia: Dlaczego ja?

Babcia Meticulosa: Och! Nie przejmuj się, kchanieńka. Czasami można spotkać tu nie tylko spokojne dusze… Ale co to?! Kto to?! Czy to… och! Och tak! Matuleńka Dolorosa! Matulu! Mamo...!

Duch Dolorosy: Witaj, Córeczko. Tęskno mi za Tobą. Ale moja miłość nie pozwala na to, żebyś trafiła w to miejsce spoczynku, gdzie ja jestem… Idźcie już! Nie zaburzajcie spokoju dusz zmarłych! To źle się dla was skończy! Malitia, mort!




Scena V – Nie zabijaj.

Duch Dolorosy znika, na cmentarzu słychać głosy, które stają się coraz głośniejsze, wieje wiatr. Większość rodziny Mortem wychodzi ze spokojem z cmentarza. Zostają: Babcia Meticulosa, Tentantia, Lapis, Rączka, Clades, Malitia i Lokaj Malo.

Tentantia: Myślę, że możemy iść już do domu.

Lapis: Niech tak b…

Malitia w tym momencie wyciąga zza drzewa szubienicę, którą wcześniej tam ukryła, zakłada sznur na szyję ojca i zabija go w ten sposób. Rodzina patrzy się w szoku na to, co się dzieje i dopiero po chwili otrząsa się z transu.

Babcia Meticulosa: A jednak duchy się nie mylą…




Akt II
Scena I – Nie cudzołóż.

Minęły trzy dni. W sypialni państwa Mortem znajduje się Tentantia. Wdowa siedzi na łóżku i rozmyśla nad wydarzeniami mającymi miejsce na cmentarzu.

Głos z Nieba: Jam jest Pan Bóg Twój, który Cię wywiódł z ziemi egipskiej z domu niewoli.

Tentantia: A może naprawdę jesteśmy przeklęci? Czym różnimy się od innych rodzin? Dlaczego słyszę ten głos? Cóż znaczą te słowa? Co z Malitią...?Tyle pytań i brak odpowiedzi… Jak ratować moją rodzinę? Moja córka… moja ukochana, mała córeczka… Czy ona też to słyszy? Co oznaczają owe słowa? Jak pomóc mojej rodzinie? Chciałabym znaleźć sposób… Muszę porozmawiać z Babcią Meticulosą, może stowarzyszenie do którego uczęszcza jakoś mi pomoże… Lapis… ach! Mój biedny, mój ukochany! Tyle lat, tak bardzo go kochałam… Co teraz? Co z Malitią… Vanitas vanitatum et omnia vanitas!

Tentantia wychodzi z pokoju. Nagle znajduje się na cmentarzu, nie pamięta momentu w którym szła na miejsce. Jest ciemno, około północy. Jest sama, stoi nad grobem męża. Nagle słyszy cichy głos. Z każdym momentem jest on wyraźniejszy.

Duch Lapisa: Śmierć…
Śmierć i strach…
Śmierć, strach i kuszenie…
Słodkie kuszenie…

Tentantia: Lapis! Lapisie! To Ty! Jak żywy… Mój kochany, jak żywy, jego duszyczka taka blada… Och, Kochany!

Duch Lapisa: Już niedługo zapomnisz o mnie i moim duchu, nie płacz więc. Ratuj Malitię. Cierpię katusze… Ale jest tu Ewa.

Tentantia: Ewa?! TA Ewa?!

Duch Lapisa: Nie złość się. Młode lata już dawno zatrzymały mój umysł. Nie czuj żalu. Żyj. Żyj! Bo nie ma wybawienia dla naszej rodziny. Żyj na ziemi, po śmierci nie będzie już żadnego ratunku ani pomocy.

Tentantia: Tyle pytań, tak mało odpowiedzi…


Scena II – Nie kradnij.

Tentantia wraca do domu. Otwiera jej Malo. Jest nieco zdenerwowany.

Lokaj Malo: Pani już w domu? A ja jeszcze nie zdążyłem uprzątnąć kuchni. Żadnych okruszków…

Tentantia: Tak, musiałam… coś załatwić. Gdzie Clades? Chcę z nim porozmawiać. Wyślij nietoperza Babci Meticulosie. Z nią także muszę pomówić.

Lokaj Malo: Poza domem… Babcia… ach… No dobrze, załatwię to.

Tentantia: A gdzie Malitia?

Lokaj Malo: W pokoju, jak zawsze.

Tentantia: Och, chciałam zapytać, gdzie Lapis… Biedny… Ukochany mój… On teraz spędza czas po Drugiej Stronie… Jest tam Ewa… Ta Ewa, którą kiedyś darzył uczuciem… Biada mi! Biada mojemu losowi! Muszę ratować to… wszystko.

Do domu wraca Clades.

Lokaj Malo: Mama Cię szukała! Odwiedź jej sypialnię, pewnie znów płacze po śmierci ojca. Porozmawiaj z nią, pociesz. Gdzie się włóczysz?! Teraz Ty jesteś głową rodziny! Dlaczego odcinasz się od wszystkich?

Clades: Nie Twoja sprawa.

Clades zastaje matkę w sypialni. Jest roztrzęsiona. Przebrała się w swoją suknię ślubną (długa i czarna z kilkumetrowym welonem), trzyma nóż w ręce.

Clades: Mamo! Co się dzieje? Czemu płaczesz?!

Tentantia: Nie wiem jak ratować rodzinę, nie wiem co robić. Nawet nie wiem jak porozmawiać z moją córeczką…

Clades wyciąga z płaszcza krzyż.

Tentantia: Co to jest?! Wynoś się! Wynocha! Zabieraj to i wychodź, natychmiast! Nie chcę Cię widzieć!

Clades: Ale mamo… byłem w takim budynku… Ten znak widniał na jego czubku. Coś podpowiedziało mi, że mam tam iść. Wziąłem to i postanowiłem przynieść tutaj.

Tentantia: Weź to! Wyjdź natychmiast i nie pokazuj mi się na oczy!

Clades: Chciałem odnieść go na miejsce, ale czuję, że tu go potrzeba. Już pójdę, mamo.



Scena III - Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.

Clades udał się prosto do pokoju Malitii. W drodze z jej sypialni rozmyślał o wydarzeniach, które miały miejsce.

Clades: Moja rodzina potrzebuje opiekuna. Coś, a może Ktoś podpowiada mi, że powinienem odnaleźć to, co właściwie. Tu nic nie jest właściwie. Moja matka… Moja biedna matka… Malitia… Babcia… Przeklęci! Przeklęci! Nie odnajdą nadziei w krzyżu… Krzyż! Tak, tak właśnie się to nazywa! Już przypomniałem sobie… A może znów ta sama dziwna Moc mi podpowiedziała? Spróbuję porozmawiać z Malitią… Może coś zdziałam. To moja siostra. Moja młodsza siostra, która zgubiła się na swojej drodze…

Clades wchodzi do pokoju siostry. Ta jak zwykle siedzi przy skrzyni z zabawkami. Z jej ust słychać oszczerstwa w stronę ojca, który zginął z jej rąk.

Malitia: Łajdak!
Drań!
Gnida!
Hulaka!
Kanalia!
Łotr!
Nędzna kreatura!
Nikczemnik!
Szubrawiec!
Szuja!
On i Jego niegodziwe, KAMIENNE serce!
Niegodny Naszego nazwiska!

Clades: Malitio! Malitio! Uspokój się! Ukochana siostro! Malitio, Malitio...!

Dziewczynka, która wpadła w trans zaczyna się trząść i pada na ziemię tak, jakby zemdlała. Przerażony Clades sprawdza jej funkcje życiowe i uznawszy, że żyje, kładzie siostrę do łóżka i otula kołdrą. Wychodzi z pokoju pełen przerażenia.




Scena IV - Nie pożądaj żony bliźniego swego.

Salon. Tentantia siedzi na sofie i myśli o krzyżu, który dał jej syn. Do salonu wchodzi Malo.

Lokaj Malo: O, Pani Mortem! Czy coś podać? W czymś pomóc? Dla pani wszystko, och… Droga Pani…

Tentantia: Mam pytanie… Czy wysłałeś nietoperza do Babci Meticulosy z prośbą o jej natychmiastowy przyjazd tutaj? Musi mi pomóc w tak wielu sprawach…

Nieco zawiedziony Malo odpowiada

Lokaj Malo: Ach… o to chodzi… Tak, tak. Pani Meticulosa odpowiedziała listem. Mam go tutaj, już dam pani przeczytać.

Wyciąga list i podaje Tentantii.

Tentantia: Usiądź sobie, Malo. Potowarzysz mi. Mam dość samotności.

Droga Tentantio,
Wiem, że nie dzieje się dobrze w naszej rodzinie. Śmierć mojego najukochańszego synka… bardzo ją przeżywam. Musisz wiedzieć, że ciężko mi będzie powrócić choć na chwilę do Waszego domu, bo czuję w nim obecność Lapisa, a do tego wszystkiego zginął z rąk swojej własnej córki. Nie wiedziałam dlaczego Malitia posunęła się do tego czynu, jednak starałam się znaleźć odpowiedź na to pytanie.
Musisz wiedzieć, że bardzo mnie ono dręczy.
Niedawno zostałam Przewodniczącą Stowarzyszenia Inferno, do którego należę już jakiś czas… Była to bardzo ważna chwila dla mnie.
Zmotywowała mnie to do znalezienia odpowiedzi na dręczące mnie pytania. Szukałam bardzo długo, ale już wiem co robić. Już niedługo przybędę do Waszego domu i sprawię, że nasza rodzina odnajdzie spokój. Tymczasem musisz być cierpliwa.
Ucałuj ode mnie Malo. Choć żywię do niego niechęć, chciałabym, by choć trochę mnie polubił. W końcu traktujemy go jak rodzinę.
Meticulosa”

Tentantia odkłada list i całuje w policzek Malo, zgodnie z prośbą babci. Ten odczytuje owy gest jako wyraz sympatii Tentantii do jego osoby.

Lokaj Malo: Tentantio! Musisz wiedzieć, że ja także uważam Cię za kogoś bardzo ważnego. Od zawsze mi się podobałaś. Teraz, gdy Lapis już nie żyje widzę, że Ty także tak sądzisz. Możemy stworzyć wspaniałą rodzinę, możemy być razem! I tak mieszkamy wspólnie… A ten pocałunek… Dziękuję, wiedziałem od zawsze, że Ty też coś do mnie czujesz.

Tentantia: Co?!

Lokaj Malo: Tak, wiem. Ja też jestem w szoku. Ale jak widzisz, teraz możemy być szczęśliwi!

Tentantia: Ale… Malo! Ja NIC takiego nie powiedziałam… Co Ty w ogóle sobie wyobra…

Malo, nie zwracając uwagi na ostatnie zdanie Tentantii i nie wiedząc tak naprawdę co kobieta czuje, przerywa jej i zaczyna ją całować. Kobieta się wyrywa, on jednak nie przerywa. Gdy Tentantii udaje się odepchnąć Lokaja, do salonu wchodzi przerażony Clades. Nie domyśla się co właśnie działo się w salonie.

Clades: Mamo! Musisz natychmiast iść do pokoju Malitii. Nie wiem o co chodzi, ale wpadła w jakiś trans. Nie potrafię tego wytłumaczyć, musimy tam iść, szybko!

Nagle słychać pukanie i trzaskanie do drzwi. Malo je otwiera. Przed progiem domu stoi babcia Meticulosa. Jest przerażona.

Babcia Meticulosa: Musimy zgładzić Malitię.


Scena V – Ani żadnej rzeczy, która jego jest.

Tentantia: Co to za pomysł?! Czy mama zwariowała?! Nie. NIE! Nie zgadzam się. To moje dziecko. To moja córka. Jedyna, ukochana. Nie pozwolę!

Babcia Meticulosa: Ależ Kochanieńka, wiem, na początku myślałam dokładnie jak Ty. Znalazłam jednak sposób w jaki uratować naszą rodzinę od przekleństwa. Mój syn już stał się ofiarą, nie chcę stracić nikogo więcej. Podróżowałam długo w ostatnim czasie, a członkinie Stowarzyszenia Inferno pokierowały mnie, gdzie mam szukać odpowiedzi i sposobu na wybawienie. Trafiłam do Wyroczni Delfickiej. Tam Kapłanka przepowiedziała i wytłumaczyła mi niesamowicie wiele spraw, których dotąd nie pojmowałam. Musisz wiedzieć, że Malitia nie jest zwykłym dzieckiem. Kapłanka widziała jedynie mrok, gdy o niej myślała. Jedynym sposobem na odnalezienie spokoju jest… śmierć. Jej śmierć. Dokonana z rąk kogoś z nas, a najlepiej trzech najbliżej spokrewnionych osób. To dziecko jest przekleństwem, musimy dać temu kres.
Najbliższymi osobami dla niej jesteśmy teraz my i Clades. To musi się dokonać. Jak najprędzej. Jak najszybciej.

Tentantia: Jeśli to wszystko jest prawdą… To… to mój najukochańszy mąż, który sam po śmierci powiedział mi, że jest z kimś innym po Drugiej Stronie, że nie czeka na mnie… to oznacza, że nigdy nie zaznam szczęścia… Zawsze będą spotykały nas nieszczęścia… Źródłem wszystkich plag jest… moja córka?!

Babcia Meticulosa: Wiem, że Ci ciężko, Kochanieńka. Jednak nie ma innego sposobu. Nie ma.

Clades: To wszystko brednie! Nie zgadzam się! Krzyż! Tylko w nim nadzieja! Nie będę w tym uczestniczył, dość! Krzyż!
Clades wybiega z rezydencji z krzyżem w dłoni.

Tentantia: Cladesie ! Cladesie !
Co teraz… Nie mamy trzeciej osoby…

Babcia Meticulosa: Jak to nie mamy? Malo, szykuj się. Ja już pójdę na górę do pokoju Malitii. Mam wszystkie potrzebne zioła, narzędzia i Księgę Zaklęć. Przygotuję wszystko i Was zawołam. Malitia teraz śpi, jest w transie. Nie wstanie dopóki nie zaczniemy obrzędu.

Lokaj Malo: No dobrze… Wchodzę w to.

Babcia idzie na górę. Tentantia i Malo zostają sami na dole.

Tentantia: Teraz posłuchaj mnie uważnie, bo nie będę powtarzać. NIGDY więcej takich sytuacji. Moje serce należy do Lapisa już na zawsze. Nawet jeśli on znajduje pocieszenie w kimś innym. Nigdy nikogo więcej nie pokocham. Ostrzegam Cię, jeśli jeszcze kiedykolwiek uczynisz coś w tym kierunku to… pożałujesz tego. A my już nigdy się nie spotkamy. Zadbam o to. Rozumiesz?

Lokaj Malo: Tak, wybacz. O, Pani, dostosuję się do wszystkiego. Mam jednak pytanie dotyczące Pani syna… Co to było? Ten przedmiot w jego ręce…

Tentantia: Krzyż, o ile dobrze pamiętam nazwę. Clades nie wytrzymuje napięcia panującego ostatnimi czasy między wszystkimi i znajduje spokoju w zabobonach. Nie przejmuj się tym, Malo.

Lokaj Malo: Chciałbym dotknąć ten krzyż… Był taki piękny… Mogę go zabrać?

Tentantia: To nawet wskazane. Nie chcę, by Clades trzymał takie rzeczy. Teraz już chodź na górę, musimy dokonać obrzędu.

Malo i Tentantia idą na górę. Już na korytarzu czuć woń palonych ziół, orientalne zapachy wypełniają całe piętro. Unosi się też wszędzie dym. Wchodzą do pokoju Malitii, a tam Babcia Meticulosa szepcze modlitwy w nieznanym języku nad łóżkiem dziewczynki, która spokojnie śpi. Babcia wyjęła też wszystkie „zabawki” z pudła dziewczynki i przygotowała do podpalenia. Rozpoczyna się obrzęd.

Babcia Meticulosa: Tristitia implevit domum Domini,
desperatio autem est in omni loco,
mors, et luctus, malae tenebrae,
flere nos,
Egredere tu, et animarum,
Illi, nempe mali spiritus in domum,
Pueri, ut videtur, tranquillitas,
maxima mala,
Occidit, occidit, occides,
Mortem, ad mortem, ad mortem!
Finis.

Babcia powtarza te słowa jak mantrę. Tymczasem Malo szeptem zwraca się do Tentantii:

Lokaj Malo: Co oznaczają te słowa?

Tentatnia: To stara magiczna modlitwa. Nieco zmodyfikowana. Jej sens jest mniej więcej taki:
Smutek napełnił dom,
Rozpacz jest wszędzie,
Śmierć i żałoba, złe cienie,
Płaczemy,
Wynoście się, o, duchy,
Złe duchy tego domu,
To dziecko pozornie spokojne,
Największym złem.
Zabiła, zabija, zabije,
Śmierć, na śmierć, na śmierć!
To koniec.

Babcia Tentantia: Podajcie swoje dłonie!

Tentantia i Malo podają ręce Babci. Ta przecina je nożem i zbiera wyciekającą krew do jednego naczynia. Dodaje wcześniej spalone zioła i polewa tą miksturą rzeczy wyjęte ze skrzyni Malitii, a także samą dziewczynkę. Podpala wszystko.

Babcia Tentantia: Teraz Malitia powinna się obudzić i zacząć krzyczeć. Musimy trzymać się za ręce, nie możemy ich puścić.

Rozpoczyna się burza. Pioruny uderzają bardzo blisko rezydencji Mortemów. Mocny wiatr i padający grad niszczą okna domu. Wybijają szyby. W pokoju nagle podnosi się wiele przedmiotów, zaczynają lewitować, uderzać o ściany. Członkom rodziny ciężko utrzymać się na nogach.

Tentantia: Co się dzieje?!

Babcia Meticulosa: Coś nie tak! Coś się nie udało! Nie tak powinno się dziać! To zapewne przez krew Malo! Nie jest z nami spokrewniony! To na nic, nie uda się!

Budzi się Malitia. Wykrzykuje jedno zdanie.

Malitia: Wasza jedyna szansa na odkupienie została złamana. Spotkamy się po Drugiej Stronie.



Akt III

Scena I – Raj

Clades: Jest tak lekko.
Tak swobodnie.
Tak inaczej.
Bez zmartwień.
Bez mroku.
Błogo.

Bóg: Cladesie…

Clades: Ten głos… Taki znajomy…

Bóg: To Ja, Cladesie. Uwierzyłeś. To Twoja nagroda. Zbawienie. Szczęśliwa wieczność.



Scena II – Czyściec

Po najniższej trasie góry czyśćcowej idzie Lapis.

Lapis: Czy odkupię kiedyś swoje winy..? Wiem, że tylko jedna dusza z mojej rodziny jest odkupiona. Czy znajdę kiedyś takie szczęście i do niej dołączę ? Czy Ewa również tam się znajdzie? Co złego jest w kochaniu nieprzeklętej, lecz nieco zbłądzonej duszy ? Dostałem szansę. Jedyną. Nie zmarnuje jej, o Boski.



Scena III – Piekło

Do Bramy Piekieł podchodzą: Tentantia, Malo i Meticulosa. Nad bramą widnieje napis: „Lasciate ogni speranza, voi ch'entrate - Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy wchodzicie.”
Każdy jednak idzie w innym kierunku.Malo widzi kolejną bramę z napisem KRĄG II.

Lokaj Malo: A więc to tutaj.

Do Kręgu wpuszcza go Minos, który strzeże bramy. Jest tam bardzo wietrznie. Malo w oddali widzi Kleopatrę i Achillesa. Spotyka też Tristana.

Lokaj Malo: Jak się stąd wydostać?

Tristan: Porzuć wszelką nadzieję.





Scena IV – Piekło

Tentantia i Babcia Meticulosa znadują się w końcu pod odpowiednią bramą. Widnieje na niej napis: KRĄG VII. Kobiety udają się tam. Wokół słychać jęki i płacz, krzyki. Płynie tam rzeka pełna krwi, latają harpie, a także ciągle pada ognisty deszcz.

Babcia Meticulosa: Przeklęci już na zawsze…

Tentantia: Jak cofnąć czas? Jak naprawić swoje błędy?

Babcia Meticulosa: Tam ktoś stoi, zapytajmy, może udzieli nam rady…

Dionizos: Czego?!

Tentantia: Jak się stąd wydostać..?

Dionizos: Porzućcie wszelką nadzieję.




Scena V – Piekło

Malitia dociera do ostatniego z Kręgów Piekła. Skacze do Studni. Gdy znajduje się już na Dnie Piekła, widzi Lodowe Jezioro w którym znajdują się ludzie. Nie przejmuje się jednak ich cierpieniem. Obchodzi jezioro dookoła, by dostać się do ostatniego z korytarzy Piekła. Milczy.
Dociera na miejsce. Dostrzega dwa trony. Na jednym z nich siedzi Lucyfer. Siada na sąsiedni.

Malitia: Witaj, Bracie.

Lucyfer: Dobrze Cię widzieć, Malitio. To była długa podróż. Jak się zakończyła?

Malitia: Straceni, potępieni. Już nie ma dla nich nadziei.